Szklarska - Po stopniach sztuki.

Najlepsze wczasy spędzałem w Szklarskiej. Rodzice zabierali mnie samochodem marki Fiat 125 combi. Było to świetne auto, w które mogliśmy spakować pół domu. Jechaliśmy z Bydgoszczy zawsze przez Poznań, a Puszczykowie odwiedzaliśmy krewnych u których czasem zostawaliśmy na noc. Potem jechaliśmy przez Szlichtyngową /najmniejsze miasteczko chyba w całej Polsce/, Głogów z nową starówką, a potem często w Jaworze odwiedzaliśmy kościół Pokoju , bo tato był ewangelikiem. Szklarska Poręba najczęściej witała nas wieczorem, bo bardzo lubiliśmy podczas drogi coś nowego zwiedzić lub odświeżyć wspomnienia. Lubiłem w czasie wakacji wysyłać widokówki do znajomych, potem gdy ich odwiedzałem bardzo się cieszyłem z moich kartek i stempla pocztowego Szklarska Poręba. Wyprawy do muzeum Vlastimila Hoffmana długo były jedynym bezpośrednim kontaktem z żywą sztuka, którą można było niemal dotknąć. Odwiedzałem czasem Hutę Szkła Kryształowego Julia- zakład w Piechowicach w którym zobaczyłem jak powstaje szkło kryształowe. Te wyprawy bardzo dużo mi dały nowych doświadczeń za które jestem wdzięczny rodzicom. Teraz mam własną Galerię Sztuki w Berlinie i Bydgoszczy.