Rewal - Rewal - do końca niezdecydowany
Do samego końca nie wiedziałem gdzie moją rodzinę zabrać na wakacje. Byłem zdecydowany jechać w ciemno, ale z pomocą przyszła mi Telegazeta. Pod reklamą
Rewal było kilka fajnych i niedrogich ofert. Nie chciałem na kwatery, bo jakoś nie mam zbyt dużego zaufania, szczególnie po ostatnim pobycie, a z kolei właściciele pensjonatów poszaleli. Lato było słoneczne, więc słono trzeba było za pokoje płacić. Nam się poszczęściło, bo znaleźliśmy przyzwoite lokum w przystępnej cenie. Rewal przywitał nas co prawda pochmurną pogodą, ale i tak zaraz się rozchmurzyło. Jestem zapalonym piechurem i miałem tu co robić. Przy Rewalu przechodzi nadmorski szlak turystyczny, więc byłem wniebowzięty. Nie udało mi się zaszczepić bakcyla w żonkę i dzieci. Oni z Rewala pamiętają głównie plażę. I dobrze. Żona ciężko pracuje, a nasze dzieci nie szczędzą sił i też prowadzą bardzo aktywne życie dzielone między naukę i zainteresowania. Należał im się solidny wypoczynek. Jestem dumny z Adasia, bo bardzo szybko nauczył się pływać. Już zapowiada, że po powrocie będzie chodził na basen.
