Karpacz - Na skróty to bliżej ... do nieba.

Wędrówka na skróty nie zawsze jest krótsza. Pewnego razu wybrałem się na dłuższy spacer do schroniska Strzecha Akademicka droga z Karpacza nie była wyjątkowo długa, ale ja chciałem czas powrotu przyspieszyć, bo jak niemal każdy Polak kibicuję Adamowi Małyszowi, a dzisiaj właśnie miał skakać w Karpaczu. Co prawda skocznię Orlinek widziałem z daleka i zamierzałem iść prosto , czyli na przełaj. Początkowo było dobrze nawet przez kosodrzewinę się przedzierałem, ale potem utkałem na dobre. Karpacz był na wyciągnięcie ręki, a ja byłem bezsilny. Całe nogi były pokaleczone i od kosodrzewiny i lodu, a przede wszystkim byłem zmarznięty na kość. Nastrój miałem błogi chciało mi się spać nawet było mi potem ciepło, ale wiedziałem , że to bardzo źle. Mimo braku sił zacząłem wracać do schroniska zostało mi jeszcze może z 1000 metrów, ale nie miałem już sił. Byłem źle przygotowany i wybrałem nieodpowiednią trasę. Umarłem z uśmiechem na ustach. Na nagrobku w rodzinnej miejscowości napisano Karpacz , a mogła to być każda inna miejscowość w górach. Tak to mogło się zdarzyć z tymi osobami które chodzą na skróty.