Karpacz - powroty po latacjh

Pamiętam, że za małolata bywałem na koloniach w Karpaczu. Jeździlismy z bratem po wielu różnych letniskach i zimowiskach, ale ten Karpacz najbardziej utkwił mi w pamięci. Po latach, gdy sam jestem ojcem, a dzieci głodne wiedzy i chciałyby poznać cały świat od razu, postanowiłem się z nimi do tej pięknej miejscowości wybrać. Żona, która jest zmarźluchem nie była bynajmniej z tego zadowolona, ale swoje negatywne nastawienie zmieniła zaraz po przyjeździe do hoteliku Karpacz. gdzie zamówione mieliśmy zakwaterowanie. Karpacza nie można nie pokochać. jest po prostu piękny. Zwiedzilismy wszytsko to, co zwiedzić tyutaj trzeba. Oczywiście najbardziej podobało się nam to, że zobaczylismy oryginalną budowlę z czasów, gdy morza przemierzały łodzie Wikingów. Kościólek Wang, bo o tym mowa, jest faktycznie unikatem na skalę światową, więc głupotą byłoby by przyjechac tu i tej światynki nie zobaczyć. Pogoda dopisywała, więc sporo tez pochodzilismy. Dzieci pokochały nasze piesze wyprawy do tego stopnia, że zaczęły z sobą współzawodniczyć, które mniej zmęczone - małe twardziele.