Karpacz - lato upalne
Na ostanie wakacje wybraliśmy się z rodzinką do Karpacza. Lato udało się w całej Polsce i wszyscy znajomi powracali z urlopów opaleni, a ci którzy jechali dopiero cieszyli się optymistycznymi prognozami synoptyków. Nam również aura sprzyjała. Słońce świeciło całymi dniami i najważniejsze, że nie zaliczyliśmy ani jednego dnia deszczowego. Karpacz czarował uśmiechami pięknych dziewczyn i swoim odwiecznym, majestatycznym pięknem. Udało się nam nawet znaleźć porządne lokum. Hotel
Karpacz jest co prawda o turystycznym standardzie, ale każdy pokój ma łazienkę i WC. Jedzenie stołówkowe, raczej średnie, nie byliśmy zachwyceni, ale dobre ciasta za to mają. Na podwieczorek piekli zawsze swoje placki, najczęściej drożdżowe, to tak jak u babci. Bardzo dobre. Po Karpaczu oprowadził nas już w pierwszy dzień pobytu chłopczyk, którego poznaliśmy w naszym pensjonacie. to syn państwa z sąsiedniego pokoju. Byli tacy mili, że poprosili swoją pociechę, by nam posłużyła za przewodnika. Potem już sami wielokrotnie przemierzaliśmy miasto i okoliczne szlaki.
